Twarzą w twarz z obiektywem. Jak fotografować w podróży?

Nie będzie to poradnik mówiący jak ustawić przysłonę, jak dobrać ogniskową, czy w jaki sposób kadrować zdjęcie. Będzie natomiast sporo na temat poruszania się z aparatem w różnych turystycznych miejscach, do których tak często trafiamy podczas naszych podróży.

Zacznij od zwyczajów

Fot. Marcin Dobas, Olympus OM-D E-M1 + Zuiko 9-18mm

Fot. Marcin Dobas, Olympus OM-D E-M1 + Zuiko 9-18mm

Nieodłącznym tematem naszych fotografii są ludzie. Fotografujemy ich, ich twarze, ubiory, fryzury czy sposoby zdobienia ciała. Trudno wyobrazić sobie zdjęcia z podróży, na których nie będzie mieszkańców odwiedzanego kraju. I tu wkraczamy na delikatny teren. Musimy tak używać naszego aparatu, aby nikogo nie obrazić, urazić czy rozgniewać! Od czego zacząć? Od poznania przed wyjazdem zwyczajów i zasad dobrego wychowania obowiązujących w danym regionie. Natomiast na miejscu musimy kierować się taktem, zrozumieniem i rozsądkiem. Przede wszystkim n i g d y nie fotografujemy jeśli spotykamy się z wyraźnym sprzeciwem! Są ludzie, którzy najpierw zrobią zdjęcie, a dopiero potem pytają, bądź zdając się na swój urok osobisty, uśmiechają się szeroko i łagodzą konfliktogenną sytuację.

Poświęć chwilę, uśmiechnij się

Fot. Marcin Dobas, Olympus OM-D E-M1 + Zuiko 75mm

Fot. Marcin Dobas, Olympus OM-D E-M1 + Zuiko 75mm

Kiedy odwiedzacie obce kraje musicie pamiętać, że nie tylko was interesują inni ludzie. Takie same odczucia mają mieszkańcy zwiedzanych krajów w stosunku do was. Tyle że takich jak wy, mogą być dziennie dziesiątki albo setki, co bywa męczące i stawia gospodarzy w roli, przepraszam za to określenie, małp w zoo. Setki turystów, przebiegających przez wioskę na szlaku trekingu i wkładających obiektyw w nos jej mieszkańcom, na pewno potrafią drażnić nawet najspokojniejszych ludzi. Receptą wydaje się być kontakt osobisty. Wymiana spojrzeń, słowo w miejscowym języku czy uśmiech tworzą natychmiastową więź. Ze zwiedzających ogród zoologiczny momentalnie przeistaczacie się w przyjaciela, a to duża różnica. Zawsze zamiast wbiegać w dane miejsce, aby zrobić serię zdjęć i powędrować dalej, spędźcie z fotografowanymi ludźmi kwadrans albo dwa – wyjdzie to tylko na dobre wam i waszym fotografiom.

Fotomodeling

Fot. Marcin Dobas, Olympus OM-D E-M1 + Zuiko 12mm

Fot. Marcin Dobas, Olympus OM-D E-M1 + Zuiko 12mm

Jeśli Twój model będzie chciał za pozowanie jakiś drobny bakszysz, nie odmawiaj. Wartość tego „wynagrodzenia” jest zazwyczaj zupełnie inna dla każdego z was. Pamiętajcie też o jeszcze jednej sprawie. Świat to mieszanka wyznań, religii, zwyczajów i przesądów. Większość z nich jest nam obca, ale nie świadczy to o naszej wyższości. Są ludzie głęboko przekonani o tym, że utrwalenie wizerunku jest równoznaczne z odebraniem duszy, a to już bardzo poważna sprawa.

Pamiętajcie, że część osób, które spotkacie na swej drodze po prostu żyje z fotomodelingu, nie ma znaczenia czy to sprzedawca wody z Marakeszu, czy wędrowny asceta z Varanasi – część z nich po prostu świadczy usługi turystom. Jeśli nam się to nie podoba po prostu nie korzystajmy z ich usług. Jeśli jednak chcecie wykonać zdjęcie, liczcie się z tym, że będziecie musieli zapłacić. I dobra rada: cenę usługi ustalcie zanim zdecydujecie się na zrobienie fotografii. Wtedy jest na to czas. Po wykonaniu zdjęcia będziecie już w nieco gorszej pozycji negocjacyjnej.

Podczas zwiedzania innych krajów zawsze stosuję pewną zasadę. Staram się postawić na miejscu fotografowanego człowieka. Nikt nie lubi gdy ktoś fotografuje jego nędzę i biedę. Szczególnie, gdy ten ktoś jest w ich oczach niewyobrażalnie bogaty. Czuje się wtedy poniżony i trzeba to rozumieć. Czasem reakcje są dla nas zaskakujące. Zawsze pamiętaj, że jesteś gościem i tylko od ciebie zależy czy dobrze widzianym. Nawet jeśli Ty tam nie wrócisz, przyjadą po Tobie inni. Nie utrudniaj im pobytu i fotografowania.

Nie podglądaj

Fot. Marcin Dobas, Olympus OM-D E-M1 + Zuiko 12mm

Fot. Marcin Dobas, Olympus OM-D E-M1 + Zuiko 12mm

Bardzo długo korzystałem z możliwości podglądania zdjęć po ich wykonaniu. W zasadzie odkąd zacząłem fotografować cyfrową lustrzanką wielokrotnie “łapałem się” na tym, że traciłem wiele kadrów przez to, że wpatrywałem się w świeżo wykonane zdjęcie. Na szczęście pozbyłem się tego nawyku i myślę, że gdybym tego nie uczynił jedno z moich ulubionych zdjęć nigdy by nie powstało. Gdy skończyłem fotografować Shivę – mieszkańca nepalskiej wioski leżącej w rejonie Annapurny – aż się prosiło, aby przejrzeć zdjęcia przed chwilą wykonane. Nagle zza wzgórza wychylił się kozioł, wyraźnie zainteresowany tym co robimy. Zdążyłem jeszcze raz przyłożyć aparat do oka i szybko zrobić zdjęcie. Gdybym w tym momencie przeglądał wykonane fotografie – nawet nie zwróciłbym uwagi na bohatera drugiego planu, ciekawskiego zerkającego w moją stronę. Czas na przeglądanie zdjęć będzie w domu lub hotelu, a nie terenie. W terenie powinniśmy koncentrować się na fotografowaniu.

Z ukrycia

Fot. Marcin Dobas, Olympus OM-D E-M1 + Zuiko 75mm

Fot. Marcin Dobas, Olympus OM-D E-M1 + Zuiko 75mm

Zadajmy sobie pytanie: co kojarzy nam się ze zrobieniem zdjęcia? Oczywiście trzask migawki. Niemal każdy człowiek słysząc ten, tak charakterystyczny, dźwięk wie, że zdjęcie zostało zrobione. Jest on tak nieodłącznie związany z naszą cywilizacją, że naśladują go już niektóre ptaki. W jednym z moich aparatów, którymi pracuję ( OM-D EM-5 II ) , możemy wręcz bezgłośnie wyzwolić migawkę. Uwielbiam za to ten aparat, a z cichej elektronicznej migawki korzystam bardzo często. W połączeniu z uchylnym i obracanym ekranem daje nam to doskonałe narzędzie do niezauważalnego fotografowania, eliminując obydwa elementy, które zawsze nas demaskują. Dźwięk wyzwalanej migawki i uniesienie aparatu do oka. Czy sposób jest etyczny? To zależy czy chcemy fotografować kogoś kto nie wyrazi na to zgody, czy kogoś kto zgodę wyrazi – ale wzorem mieszkańców Afryki czy Azji – przyjmie dziwną pozę i znieruchomieje nam przed obiektywem. W moim odczuciu jeśli fotografujemy z ukrycia, aby ludzie wyglądali naturalnie – nie ma w tym nic złego. Decyzję, czy fotografować w ten sposób osoby, które nie chcę żeby im zrobić zdjęcie, zostawiam wam samym.

Marcin_DobasMarcin Dobas
Fotograf National Geographic Polska specjalizuje się głównie w fotografii podróżniczej, krajobrazowej, przyrodniczej oraz podwodnej. Jest Ambasadorem marki Olympus oraz członkiem międzynarodowego teamu fotografów Olympus Visionaries. Ukończył studia na wydziale geologii Uniwersytetu Warszawskiego i pracuje jako ratownik górski i pilot wycieczek. Marcin spędził wiele czasu w takich miejscach jak Svalbard, Nowa Zelandia, Norwegia, Tajlandia, Nepal, Malezja, Szwecja, Finlandia, Maroko, Egipt, czy Wielka Brytania koncentrując się na fotografowaniu dzikiej przyrody i krajobrazów tych miejsc. Od lat podróżuje z aparatem docierając do najdalszych zakątków Ziemi. Zdjęcia i relacje z jego podróży publikowane były w wielu krajach: w magazynach, przewodnikach i albumach. Pokazywane na wystawach indywidualnych i zbiorowych oraz podczas festiwali podróżniczych. Publikował między innymi w takich magazynach jak: „National Geographic” ( zarówno w polskiej jak i w ogólnoświatowej edycji) , „National Geographic Traveler”, „Focus”, „Foto”, „Digital Camera Polska”, „Podróże”, „Jachting”, „Newsweek”, „Poznaj Świat”, „Witaj w podróży”, „Voyage”, „Harper’s Bazaar”, „Laif” Jest laureatem wielu międzynarodowych konkursów fotograficznych. Tak prestiżowych jak naprzykład: „European Wildlife Photographer of the Year”, „Memorial Maria Luisa”, „Grand Press Photo” czy „Wielki Konkurs National Geographic”. Chętnie dzieli się swoją pasją i wiedzą z innymi w ramach warsztatów i plenerów fotograficznych. Angażuje się w edukację fotograficzną podczas prowadzenia stacjonarnych kursów oraz dalekich wyjazdów. Swoje spostrzeżenia i doświadczenia z pracy fotografa przekazuje w cyklu artykułów publikowanych w magazynach branżowych oraz na stronach poświęconych fotografii. Strona internetowa >>

Galeria zdjęć Marcina Dobasa