Używaj lampy, ale z głową – najczęstsze błędy w pracy z lampą błyskową

uzywaj-lampy-ale-z-glowa-najczestsze-bledy-w-pracy-z-lampa-blyskowa

Większość aparatów na rynku wyposażona jest we wbudowaną lampę błyskową. Wielu z nas używa również zewnętrznych lamp, zarówno reporterskich, jak i studyjnych. Jednak nieumiejętne ich użycie może skutecznie zabić klimat zdjęcia. W dzisiejszym poradniku wymienię 5 najczęstszych błędów w pracy z lampami i wyjaśnię, jak ich uniknąć.

1. Wbudowana lampa świecąca na wprost

To najczęstszy błąd, który popełniamy. Fotografując w trybie automatycznym, lampa często aktywuje się sama, lub wyskakuje z obudowy. Początkujący fotografowie często wychodzą z założenia, że skoro trochę się ściemniło, trzeba włączyć lampę. Owszem, są momenty, kiedy nie unikniemy takiego użycia lampy – np. kiedy idziemy przez ciemny las i nie ma od czego odbić światła z wbudowanego flesza. Jednak w większości przypadków tego typu zdjęcia będą mocno nieciekawe. Miniaturowy palnik daje twarde światło, przez co cienie są bardzo ostre, do tego skutecznie pokazuje wszystkie niedoskonałości skóry. Kolejnym minusem jest zabicie całego klimatu danego miejsca. Jeśli dołożymy do tego wymieszanie ze światłem żarowym, zdjęcie powinno od razu wylądować w koszu.

Niektóre aparaty umożliwiają odchylenie palnika ku górze – wtedy musimy przytrzymać mocowanie flesza i poszukać powierzchni, od której odbijemy światło. Z pomocą może przyjść również kawałek folii aluminiowej, którą przesłaniamy palnik, aby odbić światło. Dzięki temu kadr będzie miękko oświetlony, a całość będzie wyglądać zdecydowanie lepiej.

2. Chcemy oświetlić scenę, która znajduje się kilkadziesiąt metrów dalej

Oglądacie czasem mecze? Ja, co prawda, nie jestem fanem piłki nożnej, ale zawsze moją uwagę zwracają tysiące błysków fleszy, które widać na trybunach. Podobnie wygląda sprawa z koncertami – scena jest 100 metrów przed szalejącym tłumem. Wbudowane lampy mają zasięg kilku metrów, te zewnętrzne do kilkudziesięciu. Jak jednak będzie wyglądało takie zdjęcie? Najczęściej oświetlimy łysinę kibica siedzącego przed nami, a do głównego motywu nie dotrze nawet cząstka światła.W takim wypadku w ogóle trzeba zrezygnować z użycia lampy, bo o ile jasność głównego motywu się nie zmieni, o tyle pierwszy, niepotrzebny plan, nie będzie bił po oczach jasnością.

3. Lampa za wszelką cenę

Wielu fotografów, którzy są dopiero na początku swojej drogi, dochodzi do wniosku, że ze światłem zastanym osiągnęli już wszystko, co było możliwe i czas na błyskanie. Oczywiście wykorzystanie lamp błyskowych to świetny pomysł, ale nie mając zielonego pojęcia o błyskaniu, nie ma szans, żeby wyszło dobrze. Mało tego, niejednokrotnie widziałem fotografów ganiających za modelkami, którzy mieli przy sobie 3 lampki reporterskie i próbowali robić zdjęcia. Warto jednak zweryfikować swoje umiejętności, a w konkretnej scenie sprawdzić czy w ogóle użycie lamp jest potrzebne. Może się okazać, że lampa zniszczy klimat miejsca, bo światło zastane lepiej zagra na zdjęciu.

4. Z lampą i osłoną przeciwsłoneczną

Wiele osób ma tendencje do noszenia osłony przeciwsłonecznej o każdej porze dnia i nocy. Ma to swoje uzasadnienie, bo w razie upadku osłona może zamortyzować upadek i ochronić obiektyw. Jednak pracując z lampą błyskową musimy pamiętać, że pierwsze, co musimy zrobić, to ściągnąć osłonę. Jej zadaniem jest rzucanie cienia na soczewki aparatu, ale kiedy błyskamy lampą, będzie tworzyła regularny cień w dolnej części kadru.

Doskonale pamiętam zdjęcia, które przywiozłem z wakacji jakieś 10 lat temu. Używałem Tamrona 28-200 mm, a do zdjęć z lampą oczywiście nie ściągałem osłony. Na moje nieszczęście był to aparat analogowy, więc wiele zdjęć poszło do śmietnika. Tak więc, kiedy używamy lampy, automatycznie ściągamy osłonę przeciwsłoneczną.

5. Dodatkowe opcje lampy? A co to?

Decydując się na wykorzystanie zewnętrznej lampy błyskowej często zapominamy o dodatkowych funkcjach, które producent umieścił w urządzeniu. Takie lampy często pracują w automacie, przez co w stosunku do lampy wbudowanej zyskujemy właściwie tylko większą energię błysku. W słoneczny dzień warto wykorzystać tryb HSS, dzięki któremu będziemy mogli korzystać z każdego czasu naświetlania, a czas x-sync nie będzie nas ograniczał. Dodatkowo, podczas zdjęć w ruchu, koniecznie trzeba włączyć synchronizację na drugą kurtynę, dzięki czemu lepiej pokażemy ruch na zdjęciu. Szczególnie efektowne mogą być zdjęcia zrobione właśnie przy wykorzystaniu synchronizacji na drugą kurtynę. Jeśli połączymy to z nieco dłuższym czasem naświetlania, tło będzie poruszone, a pierwszy plan ostry. Jeśli nie wykorzystamy tej opcji, rozmycie głównego planu pojawi się przed poruszającym się obiektem, więc nie będzie wyglądało to zbyt naturalnie. Co innego w przypadku synchronizacji na drugą kurtynę. Zresztą zobaczcie zdjęcia poniżej.

Na koniec

Fotografując z lampą trzeba to robić z głową. Jeśli nie do końca wiecie, jak się za to zabrać, warto zgłębić temat, przeczytać poradniki na ten temat i poeksperymentować w domu. Dobrze jest poznać własny sprzęt, bo może się okazać, że wyposażony jest w funkcje, które również ułatwią fotografowanie. Najważniejsze jednak, żeby lampy używać z umiarem, bo w wielu przypadkach może zabić klimat miejsca, w którym fotografujemy, a wysokie ISO w dzisiejszych, dobrych aparatach może zdziałać cuda!

fotoblogia

Jakub_KazmierczykJakub Kaźmierczyk – fotograf specjalizujący się w fotografii kulinarnej, reklamowej, portretowej. Współpracuje między innymi z Pizza Hut, Starbucks, Grycan, przy produktowych sesjach zdjęciowych, jak również jako fotograf wnętrz, a także współpracownik SPP Models.

Redaktor Fotoblogia.pl – największym polskim serwisie o fotografii, autor testów sprzętu, a także największej w Polsce bazy wideoporadników dotyczących obróbki zdjęć w takich programach, jak Adobe Lightroom, Photoshop czy Capture One. Zapalony turysta, miłośnik dobrego jedzenia.