W pogoni za jeleniami – jak powstało to zdjęcie?

Visionaries EZ-M3040 PRO Marcin Dobas

foto. Marcin Dobas. Olympus OM-D E-M1 + M.Zuiko Digital 300 mm f/4 PRO IS z konwerterem 1.4x

W życiu fotografa zdarzają się sytuacje mniej lub bardziej stresujące. Czasem jedziemy gdzieś, na jakieś zlecenie i wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku. Świetne światło, super kadry, niesamowite wydarzenia, których jesteśmy świadkami. Wracamy zadowoleni spełnieni i ze świetnym materiałem, który z dumą możemy zaprezentować klientowi. Nie zawsze jednak jest tak różowo. Czasem zdarzają się wyjazdy, gdzie od początku do końca wszystko zdaje się być jedną wielką klęską. Tak też było w przypadku mojego wyjazdu do Szkocji. Piękna słoneczna pogoda skończyła się w dniu, w którym wylądowałem w Glasgow. Deszcz, plucha, w zasadzie zerowa widoczność spowodowana gęstymi mgłami. Drugiego dnia prawie rozbiłem samochód mijając się z ciężarówką na górskiej drodze. Zero szans na słońce, zero szans na jakąkolwiek widoczność.

W zasadzie każde z zaplanowanych zdjęć nie było możliwe do wykonania. Pół biedy jeśli wyjazd jest własnym przedsięwzięciem, problem zaczyna się, gdy klient wymusza jakąś presję, gdy z wyjazdu MUSIMY wrócić z materiałem. Tak też było w tym przypadku. Moim zadaniem podczas wyjazdu było wykonanie zdjęć testowych teleobiektywu, który dopiero za kilka miesięcy miał trafić na półki sklepowe.

Łatwo sobie wyobrazić, na ile niemożliwe jest wykonanie zdjęć długoogniskowym obiektywem we mgle przypominającej konsystencją śmietanę. Łatwo sobie również wyobrazić, że klienci na ogół zainteresowani są opublikowaniem zdjęć, a nie historiami fotografa, dlaczego dane zdjęcie nie powstało.

Jak zwykle w takich sytuacjach los okazuje się być życzliwy pod koniec wyjazdu. Tak też było i w tym przypadku. Już podczas drogi powrotnej zrezygnowany niepowodzeniem natrafiłem na stado jeleni. Jako że było już po rykowisku, w zasadzie na spotkanie z tymi zwierzętami nie liczyłem. Od razu zatrzymałem samochód, sięgnąłem po plecak ze sprzętem i zacząłem próbować je fotografować. Niestety były płochliwe i ilekroć zbliżałem się do nich, to te dość niespiesznym krokiem zwiększały odległość między nami. Zacząłem więc pomału „gonić” stado wykorzystując ukształtowanie terenu.

LENSES_ET-M3040_splashproof__Mood_005

Olympus OM-D E-M1 oraz Olympus M.Zuiko 300 mm f/4 PRO IS

Zabawa była prosta. Stado cały czas oddalało się ode mnie, natomiast gdy chowało się za najbliższym wzgórzem, biegłem w jego kierunku wykorzystując fakt, że jestem zasłonięty przez górkę. Pomału wchodziłem na grzbiet, robiłem kilka zdjęć i czekałem na moment, kiedy znów stado weszło za wzgórze. I znów, tak szybko jak mogłem biegłem w ich kierunku wykorzystując fakt, że jestem ukryty za wzgórzem. Cała zabawa dość męcząca biorąc pod uwagę fakt targania plecaka fotograficznego i biegania po podmokłych torfowiskach. Mimo wszystko efekty każdego wychylenia się za krawędź górki były wyborne, a fotografowanie tych zwierzaków sprawiało mi wielką radochę. Do korpusu Olympus OM-D E-M1 miałem zapięty obiektyw Olympus M.Zuiko 300 mm f/4 PRO IS z konwerterem 1.4x. Decydującym momentem była chwila, gdy samiec ustawił się tak jakby sprawiał wrażenie, że zasłania samicę swym ciałem. Krótka seria i uśmiech zadowolenia zwany „Mam to”.

LENSES_ET-M3040_PRO_E-M1_HLD-7_black__Product_010

Olympus OM-D E-M1 oraz Olympus M.Zuiko 300 mm f/4 PRO IS oraz HLD-7

To, co z całą pewnością szalenie pomogło mi w wykonaniu tej fotografii, to stabilizacja obiektywu współdziałająca z korpusem (zdyszany fotograf, który przed chwilą biegł, nie jest w stanie jednak zbyt stabilnie utrzymać aparatu). Doceniłem również fakt, że obiektyw o ekwiwalencie ogniskowej 840 mm* – daje się dość skutecznie trzymać w ręku podczas biegów przełajowych i pozwala wykonać zdjęcie na czasie 1/60 czy 1/125 sekundy. To duży plus.

Z mojego punktu widzenia podkreślę tylko fakt, że używając określenia ekwiwalent ogniskowej dla mnie liczy się, jaki obiektyw muszę zastosować leżąc kilkadziesiąt metrów od zwierząt tak, aby zajęły one 90% kadru. O ile w przypadku systemu Mikro Cztery Trzecie będzie to obiektyw 420 mm, w przypadku systemu pełnej klatki będzie już musiał być obiektyw 840 mm, zaś w aparacie średnioformatowym musiałbym sięgnąć po obiektyw o ogniskowej grubo powyżej jednego metra. Nie chcę podchodzić bliżej. Nie chcę, a zarazem nie mogę wykadrowywać ze zdjęć, choćby dlatego, że wiele regulaminów konkursów jasno określa, z ilu procent zdjęcia można zrezygnować podczas kadrowania, aby zdjęcie było dopuszczone do konkursu. Potrzebuję więc obiektyw, za pomocą którego w każdym z tych aparatów fotografowany obiekt zajmie taką samą część kadru.

Marcin_DobasMarcin Dobas
Fotograf National Geographic Polska specjalizuje się głównie w fotografii podróżniczej, krajobrazowej, przyrodniczej oraz podwodnej. Jest Ambasadorem marki Olympus oraz członkiem międzynarodowego teamu fotografów Olympus Visionaries. Ukończył studia na wydziale geologii Uniwersytetu Warszawskiego i pracuje jako ratownik górski i pilot wycieczek. Marcin spędził wiele czasu w takich miejscach jak Svalbard, Nowa Zelandia, Norwegia, Tajlandia, Nepal, Malezja, Szwecja, Finlandia, Maroko, Egipt, czy Wielka Brytania koncentrując się na fotografowaniu dzikiej przyrody i krajobrazów tych miejsc. Od lat podróżuje z aparatem docierając do najdalszych zakątków Ziemi. Zdjęcia i relacje z jego podróży publikowane były w wielu krajach: w magazynach, przewodnikach i albumach. Pokazywane na wystawach indywidualnych i zbiorowych oraz podczas festiwali podróżniczych. Publikował między innymi w takich magazynach jak: „National Geographic” ( zarówno w polskiej jak i w ogólnoświatowej edycji) , „National Geographic Traveler”, „Focus”, „Foto”, „Digital Camera Polska”, „Podróże”, „Jachting”, „Newsweek”, „Poznaj Świat”, „Witaj w podróży”, „Voyage”, „Harper’s Bazaar”, „Laif” Jest laureatem wielu międzynarodowych konkursów fotograficznych. Tak prestiżowych jak naprzykład: „European Wildlife Photographer of the Year”, „Memorial Maria Luisa”, „Grand Press Photo” czy „Wielki Konkurs National Geographic”. Chętnie dzieli się swoją pasją i wiedzą z innymi w ramach warsztatów i plenerów fotograficznych. Angażuje się w edukację fotograficzną podczas prowadzenia stacjonarnych kursów oraz dalekich wyjazdów. Swoje spostrzeżenia i doświadczenia z pracy fotografa przekazuje w cyklu artykułów publikowanych w magazynach branżowych oraz na stronach poświęconych fotografii. Strona internetowa >>

Galeria zdjęć Marcina Dobasa